<title_newspaper="Gazeta Robotnicza">
<title_article="Nie ma głosu Francji w Berlinie">
<author_1="Michał Hofman">
<language="pl"> 
<style="press"> 
<year="1954">
<month="2">
<date="1954-02-10">
<period="d">
<status="1_obieg">
<support="paper">
Szczególną rolę odgrywa na konferencji berlińskiej francuski minister spraw zagranicznych, Bidault. Powtarzamy wyraźnie: nie Francja odgrywa tę rolę — ale właśnie Bidault. Bowiem głosu Francji nie słychać na konferencji. Słyszy się natomiast glos ministra Bidault. Przemawia on znacznie więcej i częściej niż sekretarz stanu USA, Dulles, którego pozycji tak gorliwie broni.
Żaden francuski polityk po wojnie nie miał jeszcze tak dobrej prasy z Bonn, Jak Bidault. W dziennikach zachodnio-niemieckich, nie wyłączając gadzinówek rewizjonistycznych, szczujących nieustannie przeciwko francuskim ziemiom wschodnim i polskim Ziemiom Zachodnim — można znaleźć rekordową ilość sążnistych artykułów i krótkich notatek, wynoszących pod niebiosa pana Bidault. Wtóruje im prasa amerykańska, która — jak np. „New York Times" — głosi, że „Bidault przeszedł samego siebie".
Mieliśmy okazję oglądać zdjęcia filmowe z konferencji. Widzieliśmy Dullesa, spoglądającego ze szczególnie zadowolonym wyrazem twrrzy na pana Bidault. jak na „grzecznego ucznia", posłusznie wykonującego poruczone mu zadania.
Minister Bidault wyrywa się na pierwszą linię walki o politykę atlantycką, o "armię europejską", o to, co ze wszech sił starają się wprowadzić w życie skrajni militaryści i odwetowcy bońscy. Używa on przy tym karkołomnych argumentów i stosuje akrobatyczne chwyty, by uzasadnić poglądy, których słuszności dowieść nie można z punktu widzenia elementarnych interesów Francji.
We Francji minister Bidault z trybuny parlamentarnej zapewniał, że „armia europejska" skrępuje rzekomo Niemcy i zwiąże je raz na zawsze w jednej wspólnocie z innymi krajami zachodnimi. W Berlinie zaś głosi on niemniej uroczyście tezę wręcz przeciwną, mianowicie, że Niemcy, po zjednoczeniu kraju będą miały swobodę decyzji i nie będą związane układem w sprawie „armii europejskiej". Na cóż liczy minister Bidault?
</support> 
</status> 
</period> 
</date> 
</month> 
</year> 
</style> 
</language> 
   
</author_1> 
</title_article>
</title_newspaper>